Siedem ostatnich słów Jezusa na krzyżu

„Siedem ostatnich słów” – Timothy Radcliffe OP  (fragmenty)

„Nabożeństwo Siedmiu Słów Jezusa na Krzyżu narodziło się w wieku XII. Wielu twórców starało się wtedy, gromadząc fakty z czterech Ewangelii, stworzyć spójną opowieść o życiu Jezusa. W ten sposób zebrano ostatnie słowa, które Jezus wypowiedział na krzyżu, siedem fraz, które stały się wkrótce treścią rozważań. Siedem ostatnich słów Jezusa na krzyżu opatrzył komentarzem św. Bonawentura, a spopularyzowali franciszkanie.

Medytacja oparta na tych słowach Ewangelii stała się wraz z rozważaniem siedmiu ran Chrystusa jednym z najważniejszych przejawów późnośredniowiecznej pobożności. Obydwa te nabożeństwa służyły jako odpowiedź na siedem grzechów głównych

Według Godzin św. Bedy kto tylko rozważa siedem ostatnich słów Jezusa na krzyżu, będzie ocalony, a Najświętsza Panna ukaże mu się na trzydzieści dni przed jego śmiercią. (…)

Ostatnie słowa są bardzo ważne. Ludzie to istoty mówiące. Dla nas mówienie, porozumiewanie się oznacza istnienie. Śmierć nie jest po prostu końcem naszego cielesnego życia. Śmierć to cisza. Cóż można zatem powiedzieć, gdy nagle zapada cisza? (…)

Przed nami Słowo Boże wypowiedziane w obliczu ciszy otchłani. Jako chrześcijanie wierzymy, że wszystko istnieje i trwa dzięki Słowu, które było na początku. Ono jest sensem naszego istnienia. Jak napisał Jan w prologu do swojej Ewangelii: „W Nim było życie, a życie było światłością ludzi” (1, 4). (…)

Nasza wiara w zmartwychwstanie nie jest wiarą w to, że oto pewien człowiek umarł, a potem powrócił do życia. Słowo nie pogrążyło się w ciszy. Tych siedem słów wciąż

żyje. Nie pochłonęła ich otchłań. I to nie dlatego, że ktoś je kiedyś usłyszał, zapamiętał i zapisał, jak ostatnie słowa Sokratesa. Zmartwychwstanie oznacza, że cisza otchłani została pokonana na zawsze i że tych siedem słów to nie są słowa ostatnie,  bo (…)  światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła” (J 1,5).

(…) Dobra Nowina chrześcijan to dramat słów i ich znaczenia, słów Boga i ludzkich słów. Wszystko zaczyna się od Słowa wypowiedzianego na początku. W średniowieczu teologowie z upodobaniem opowiadali o jednym z dramatycznych momentów historii zbawienia. Czy gdy archanioł Gabriel zjawił się, by ogłosić Maryi poczęcie Jezusa, Maryja od razu powiedziała „tak”?

Dawni mistrzowie teologii lubili wyobrażać sobie, że Maryja się waha, co odpowiedzieć aniołowi, a cała ludzkość czeka z niepokojem na Jej decyzję. Adam i Ewa, i wszyscy zmarli starają się Ją przekonać. Całe stworzenie wstrzymuje na chwilę oddech. Zstąpienie Słowa na ziemię zależy od Jej słowa. Święty Bernard błaga: „Odpowiedzże więc co rychlej aniołowi (…). Odrzeknij słowo i przyjmij słowo; powiedz swoje, a pocznij Boże (…).

Dlaczego się ociągasz? Dlaczego się boisz? Wierz, wyznawaj, bierz”.

Wszystko to służy ukazaniu naszej ludzkiej odpowiedzialności za wypowiadane słowo. Nasze słowa mogą sprowadzić życie lub śmierć, tworzą lub niszczą. Zwieńczeniem tego dramatu są słowa wypowiedziane przez Jezusa na krzyżu. Są naszym skarbem, ponieważ w nich zakorzeniona jest wiara, że nasze ludzkie słowa są w stanie dosięgać swojego ostatecznego celu i przeznaczenia. (…)

 Te siedem słów zaprasza nas, by wierzyć, że słowa naprawdę mają znaczenie. (…)

Ostatnie słowa Jezusa na krzyżu powinny zapaść nam w umysły i serca i strzec przed każdym możliwym niebezpieczeństwem: przed upadkiem, zatratą, otchłanią i śmiercią. (…)

 Siedem ostatnich słów – w Biblii liczba siedem jest znakiem doskonałości. Bóg stworzył świat i odpoczął w dniu siódmym, dniu ukończonego dzieła, dniu pełni.

Te siedem słów przynależy do pełni stworzenia. Byłem zaskoczony odkryciem, że mają one swoją wspaniałą wewnętrzną strukturę. Zaczynają się słowami skierowanymi do Ojca, potem następuje wołanie opuszczonego przez Ojca, w końcu zaś powrót do słów zwróconych wprost do Ojca.

 Słowa Jezusa wypowiedziane do nas biorą swój początek w więzi łączącej Ojca i Syna, tej samej, która będzie i naszym udziałem tam, gdzie nasz dom, w objęciach Przenajświętszej Trójcy. Dzięki Jezusowi zostaliśmy włączeni w tę Boską rozmowę. Kolejne słowa, które Jezus wypowiada do stojących pod krzyżem, są coraz intymniejsze, jakby śmierć raczej przybliżała Go do nas, niż oddalała. Jezus mówi najpierw jak król, potem jak brat, zanim wkroczy w największej bliskości człowieka w naszą pustkę i otchłań.

 Siedem słów, lecz wszystkie one są słowami jedynego Słowa życia, które wypełniło się w Zmartwychwstaniu ”.